Strona główna            Organizacja pracy          Dokumenty szkoły           Imprezy szkolne           Galeria fotografii

 

 

WYCIECZKA KLAS 0-III DO POZNANIA

Każdego roku uczniowie klas młodszych wyjeżdżają na wycieczkę krajoznawczą. W tym roku została zorganizowana wycieczka do Poznania. Mimo wczesnej pory na zbiórce o 6.15 stawiły się wszystkie dzieci, by wyruszyć na spotkanie z nową przygodą. Przez całą trzygodzinną podróż pogoda nie napawała optymizmem, jednak mimo to wszystkim dopisywały doskonałe humory, bo program wyprawy był bardzo bogaty.

Pierwszym przystankiem była palmiarnia. To niezwykłe miejsce zrobiło na wszystkich ogromne wrażenie. Pośród egzotycznych roślin: bawełny, bananowców, palm, drzew kiełbasianych, pomarańczowych i cytrynowych, kaktusów była także roślina owadożerna. Dodatkową atrakcją tego miejsca były również egzotyczne ryby, żółwie, kury holenderskie, ale największym hitem był patyczak, którego wypatrzyły tylko najbardziej bystre oczy.

Następnym punktem programu było Stare Miasto z zabytkowym ratuszem, a na nim trykające się w samo południe poznańskie koziołki. Liczne stoiska z pamiątkami zachęcały wszystkich do zakupu upominków, a więc dzieci skorzystały z tej możliwości, ucząc sie przy okazji robienia zakupów i przeliczania swojego kieszonkowego, z którego po tych zakupach niewiele zostało.

Usatysfakcjonowani, z rękoma pełnymi pamiątek, udaliśmy się na przystanek kolejki wąskotorowej "Maltanka", która powiozła nas wzdłuż malowniczego Jeziora Malta  do przystanku Zwierzyniec, z którego ruszyliśmy do Nowego Zoo - głównej atrakcji wyjazdu.

W zoo najpierw zjedliśmy z apetytem obiad, a potem wyruszyliśmy na zwiedzanie. Zaczęliśmy od przejażdżki kolejką, ale resztę parku i jego mieszkańców podziwialiśmy poruszając się pieszo. A było co podziwiać: słonie, żyrafy, nosorożce i inne dzikie zwierzęta, które za każdym razem wywoływały okrzyk "Wow!". Najpiękniejsze jednak były motyle w motylarni. Przysiadały na nas zamieniając się na kilka sekund w przecudne brosze i spinki do włosów. Ci, którzy nie pozbyli się jeszcze swego kieszonkowego, na pamiątkę zakupili sobie piękne motylki - sztuczne, ale łudząco podobne do prawdziwych.

Po bardzo wyczerpującym spacerze wydawać by się mogło, że dzieci już nie mają na nic sił, ale to było tylko złudzenie. Gdy tylko dotarliśmy do parku linowego - ostatniego punktu wycieczki, okazało się, że dzieci mają energię niespożytą i z lubością oddały się harcom, które trwały godzinę.

Wszystko, co dobre wreszcie się kończy i my musieliśmy udać się w podróż powrotną. Nasza wycieczka, choć długa i wyczerpująca, dostarczyła wielu niezapomnianych wrażeń. A i pogoda, choć na początku deszczowa, postanowiła odmienić swe oblicze i od rynku do końca wyprawy, była już dla nas łaskawa. Punktualnie o 21.30 zmęczone, ale radosne dzieci wpadły w objęcia swych stęsknionych rodziców.

Opiekunki - panie: Danuta Bartos, Iwona Marciniak, Magdalena Jażdżyk i Iwona Łykus zgodnie przyznały, że mamy bardzo dzielne i grzeczne dzieci, a na największą pochwałę zasługują najmłodsi uczestnicy wyprawy - dzieci sześcioletnie, które piętnastogodzinny trud zniosły bez żadnych narzekań.

Za rok kolejna wyprawy, ale już dziś wiadomo, że chętnych do nowych przygód i wojaży nam nie zabraknie.

Elżbieta Andruszewska - kierownik wycieczki