Strona główna            Organizacja pracy          Dokumenty szkoły           Imprezy szkolne           Galeria fotografii

 

 

"Noc uczniów klasy V w ... Międzyzdrojach."

W tym roku po raz pierwszy wybraliśmy się na dwudniową wycieczkę do Międzyzdrojów z naszą wychowawczynią i panią pedagog. Zamiast spędzenia tradycyjnej nocy w szkole, nasza pani zaproponowała nam o wiele więcej atrakcji w nadmorskim kurorcie, a rodzice poparli tę inicjatywę. I tak w piątek rano wyruszyliśmy pociągiem do Międzyzdrojów. Już w drodze omawialiśmy strategię spędzenia nocy w ośrodku kolonijnym, nie wiedzieliśmy wówczas, że nasze plany spełzną na niczym. Pierwszego dnia zwiedziliśmy Muzeum Figur Woskowych i oczywiście narobiliśmy masę zdjęć. Po południu wybraliśmy się do kina 3D na film pt. "Życie Pi". Projekcja dostarczyła nam niezapomnianych wrażeń, a w scenie, gdy tygrys wyskakuje spod plandeki szalupy ratunkowej, my też wszyscy, łącznie z paniami, wyskoczyliśmy w górę. Wieczorem poszliśmy nad morze podziwiać zachód słońca, ale przedtem rozegraliśmy klasowy mecz piłki nożnej. Piłkę zresztą kupiliśmy sobie już tu, na miejscu, ponieważ nikt z nas nie pamiętał, aby zabrać jakikolwiek sprzęt  do grania. Piłka "przeżyła" tylko ten mecz, bo w ośrodku wpadła w cierniste krzewy i pękła. No i nadeszła noc, niestety, nasze plany nocnej zabawy skutecznie pokrzyżowały panie. Rano niewyspani poszliśmy do Planetarium, które zrobiło na nas ogromne wrażenie, i można powiedzieć, że obudziło wszystkich definitywnie. Mała, przytulna sala z kopułą, z której lały się strumieniami gwiazdy, meteoryty, planety, i cały kosmos spadał na nasze głowy. Przewietrzyliśmy je ( czyli głowy) w Muzeum Przyrodniczym, potem na molo i na plaży. Bo pogoda była jak na zamówienie: cieplutko, słońce świeciło, można się było opalać i trochę nogi pomoczyć w morzu, choć woda jeszcze lodowata. Hartowaliśmy ciało i ducha, bo kupiliśmy drugą piłkę, ale i ta zakończyła szybko swój żałosny żywot na ciernistych krzakach. Jeszcze tylko spacer po nieodzowne pamiątki, zresztą kupowaliśmy coś stale, i trzeba się żegnać z Międzyzdrojami. Nie ma dwóch zdań, w przyszłym roku też jedziemy na dwudniową wycieczkę, a nad strategią spędzania nocy jeszcze popracujemy. Niech nam wszyscy zazdroszczą, bo jest czego!

Joanna Szczupakiewicz